Śmierć ulicy Porcelanowej

To jest taka ulica, co ja tą ulicą nie chodzę, choćby mi było po drodze. Na tej ulicy nie było bruków, nie było asfaltu, jak nią idziesz to noga kilka centymetrów w dół ci leci, jak na jakim bagnie. Nie martw się nic, nie wpadnie Ci dalej, nie wciągnie Cię. Najprawdopodobniej nigdy nie będziesz miał po co nią iść. Ta ulica od dawna nie żyje.

Gdzie ona leży ? Leży na zachodnich przedmieściach Warszawy. Gdzieś tam, gdzie ziemia była gliniasta i nie jeden zrobił interes to na cegle, to na fortach, czyli w sumie też na cegle. Gdzieś w bliskim Sznajdrów i Oppenhajmów sąsiedztwie. Tutaj było trochę inaczej, bo podobno na fajansie się sprawa oparła. Znaczy porcelanie. Za bardzo nikt nie wie, gdzie i kto tu fajans fabrykował, ale wychodzi na to, że jednak ktoś. W końcu temat przetrwał do dziś w nazwach. Kawałek dalej wyschła bezpotomnie glinka fajansowa, dziś w formie stawu uatakcyjniającego blokowy teren inwestycyjny, kiedyś kilka stawów na dawnych wyrobiskach między kobinatem na Instalatorów a nafciarzami przy Łopuszańśkiej. Tu są ulice fajansowe do dziś. W zasadzie jedna i Fajansowa, z dużej litery, kapitaliki.

Ulica leży na Rakowie, albo na Zosinie. Nigdy tych dwóch nie rozróżniałem za bardzo, jedni mówią mową kartograficzną, że Raków bo drugiej stronie dzisiejszej Łopuszańskiej, inni że tu Zosin był, jeszcze inni, że Zosin częścią Rakowa, zdarza się też podciągnięcie całej okolicy pod Raków. Porcelanowa odchodzi na północ od Łopuszańskiej, nieco na wschód od torów WuKaDki. Tam właśnie jest.

Ulica powstała gdzieś w latach 30-tych, jako Fabryczna podobno. Na kolonii Raków, przynajmniej tam była, jak jej nazwę zmieniali na Porcelanową. Zrodziła się na zwykłym polu, zabudowała się domami jak to na przedmieściu. Kiedyś nawet zakręcała swoją polną drogą do jakiś większych zabudowań. Czy fabrycznych ? Nie wiem. Problem się zaczął po 1951, jak stała się ulicą warszawską. W 1954 miejscowa rada narodowa zdecydowała, że ul. Fabryczna w gminie Ochota, kol. Raków, stanie się ulicą Porcelanową, ta od Rozbrat w bok zaś przy swej nazwie pozostanie bez zmian. Przedwojenna zabudowa tam została, tutaj Niemcy nie palili. Ulica uzupełniła się dzikimi biedadomkami, często mylnie uznawanymi za relikty przedwojennych przedmieść.

Okolica za komuny stała się przemysłowa. Składy, magazyny, zakłady otoczyły i osaczyły Porcelanową ze wszystkich stron. Żyć się tu za bardzo nie dało, daleko po żarcie, daleko do szkoły, lekarza, kanalizacji, gazu i miejskiego ciepła. Dowieźć tu coś – zapomnij. Więc zaczęła pustoszeć. Odkryłem ją kilkanaście lat temu. Wtedy jeden dom wyglądał na zamieszkały, reszta była w ruinie. Dziś wszystkie są zawalone. Przy Gliniance Fajansowej stoi wielkie osiedle, pod tytułem Nowy Raków, choć zaczyna się jeszcze na Szczęsliwicach. Fajansowa jak zwykle na uboczu biegu Miasta. Trzeba dać sprawiedliwość, że między blokami, znaczy się ekskluzywnymi loftami w prestiżowej dzielnicy, pobiegły ulice Rakowska i Klinkierowa. Zakłady przy Łopuszańskiej poszły pod usługi lub pod buldożer.

Porcelanowa zmian nie ujrzała. Jak byłem tu pierwszy raz ludzi nie widziałem, ale na końcu latała jakaś ptasia trzoda. Dziś same ruiny i żywego ducha. Ścieżka, wciąż w randze ulicy, nieubijana kołami ani podeszwami butów stała się pulchna i żyzna. Przez większość roku po pas zarasta zielskiem. Raz widziałem, że ją skosili. Pewno jakiś urzędnik musiał się przejść w roli lekarza ostatniego kontaktu. Zmarła ulica Porcelanowa, kolejny kawałek warszawskich przedmieść.

Facebooktwittergoogle_plusmail
0 x skomentowano… Dodaj komentarz

Skomentuj…