Adres: Popularna 16

Kamienica była nieco oddalona od ulicy, jak niemal wszystkie po tej stronie, a to z powodu tego, że EKD ze swoją włochowską odnogą tu jeździła. Właścicielem był Dyonizy Rutkowski, o którym nie wiem nic, poza faktem, że imię dostał przed reformą ortografii.

Ulica Kościuszki dawna, po włączeniu do Warszawy w 1951 Popularna. Kamieniczka dwupiętrowa, wzdłuż klatki schodowej jeszcze jedno pięterko. Na usługowym parterze był monopolowy i jakiś zbankrutowany interes za kratą. Drzwi do klatki i przejazd bramny. Kiedyś zaszedłem po fajki i zauważyłem latarenkę, a z nią kolektyw tabliczek adresowych.

Holownik Tadek w Porcie Czerniakowskim

Wspomnienie o Tadku

Swego czasu lubiłem kończyć szlajanki po mieście gdzieś nad Wisłą. Po przejściu tych kilkunastu kilometrów z Woli, gdzie wtedy mieszkałem, przez podwórka i zakamarki Śródmieścia, Powiśla lub Solca, zwykłem siadać nad Rzeką, otwierać piwo, ewentualnie schłodzone ćwierć. Swego czasu nosiło mnie na Port Czerniakowski, za drewnianymi budami Straży Miejskiej.

Tam pierwszy raz spotkałem Tadka. Z początku nie wdawaliśmy się w żadne rozmowy. I ja, i on byliśmy tu po to, by zaznać spokoju. Ja odpoczywałem od tempa i zgiełku miasta, on korzystał, na ile mógł, z dziadowskiej, wegetatywnej emerytury przy zakładzie, w którym przerobił całe życie. W części portu, którą sobie upodobał było tyle mułu, że na upartego przeszedłbym go w kaloszach. Całymi dniami taplał się w tym przegniłym dnie, mieszance piasku i przegniłych liści. Mulisty, zatęchły akwen służył mu za zagracone, od dawna niesprzątane mieszkanie.

Kiedy bym nie przyszedł to go tu zastałem. Stary, zmęczony typ. zgarbiony, taki… zardzewiały. Już marne miał życie i powoli tonął w tej bidzie. On widział, że co i raz tu wpadam. Tak to bywa, nie znamy się, ale mijamy się często i się rozpoznajemy, aż przyjdzie czas, niby przypadkiem, że się zapoznamy. Tak było ze mną i z Tadkiem. Pewnego dnia siadłem nad wodą i wysłuchałem jego historii.

Każdy ma całą śmierć…

…Choćby miał życia tylko ćwierć, jak pisał Sztaudynger i jak przypomina kilka zapomnianych dziecięcych grobów na wolskim Cmentarzu Prawosławnym.

Na Ruskim Cmentarzu, oficjalnie zwanym Cmentarzem Prawosławnym na Woli, wśród kilku innych ciekawych tematów (groby budowniczych PeKiNu, Starynkiewicza i in.) jest kilka zapomnianych, dziecięcych miejsc pochówku. Nikt im świeczek nie pali, więc jak potrzebujesz skrócić drogę z Wolskiej do Olbrachta na przykład to odżałuj 2 złote, kup jedną pod murem i zapal…

Jak tam mieszkałem niedaleko to czasem taki skrót robiłem, prosto do Pustola. Często-gęsto jakiś znicz przypaliłem po drodze, czasem postałem chwilę w zadumie nad tym i owym zapomnianym nagrobkiem.

….