Holownik Tadek w Porcie Czerniakowskim

Wspomnienie o Tadku

Swego czasu lubiłem kończyć szlajanki po mieście gdzieś nad Wisłą. Po przejściu tych kilkunastu kilometrów z Woli, gdzie wtedy mieszkałem, przez podwórka i zakamarki Śródmieścia, Powiśla lub Solca, zwykłem siadać nad Rzeką, otwierać piwo, ewentualnie schłodzone ćwierć. Swego czasu nosiło mnie na Port Czerniakowski, za drewnianymi budami Straży Miejskiej.

Tam pierwszy raz spotkałem Tadka. Z początku nie wdawaliśmy się w żadne rozmowy. I ja, i on byliśmy tu po to, by zaznać spokoju. Ja odpoczywałem od tempa i zgiełku miasta, on korzystał, na ile mógł, z dziadowskiej, wegetatywnej emerytury przy zakładzie, w którym przerobił całe życie. W części portu, którą sobie upodobał było tyle mułu, że na upartego przeszedłbym go w kaloszach. Całymi dniami taplał się w tym przegniłym dnie, mieszance piasku i przegniłych liści. Mulisty, zatęchły akwen służył mu za zagracone, od dawna niesprzątane mieszkanie.

Kiedy bym nie przyszedł to go tu zastałem. Stary, zmęczony typ. zgarbiony, taki… zardzewiały. Już marne miał życie i powoli tonął w tej bidzie. On widział, że co i raz tu wpadam. Tak to bywa, nie znamy się, ale mijamy się często i się rozpoznajemy, aż przyjdzie czas, niby przypadkiem, że się zapoznamy. Tak było ze mną i z Tadkiem. Pewnego dnia siadłem nad wodą i wysłuchałem jego historii.

Każdy ma całą śmierć…

…Choćby miał życia tylko ćwierć, jak pisał Sztaudynger i jak przypomina kilka zapomnianych dziecięcych grobów na wolskim Cmentarzu Prawosławnym.

Na Ruskim Cmentarzu, oficjalnie zwanym Cmentarzem Prawosławnym na Woli, wśród kilku innych ciekawych tematów (groby budowniczych PeKiNu, Starynkiewicza i in.) jest kilka zapomnianych, dziecięcych miejsc pochówku. Nikt im świeczek nie pali, więc jak potrzebujesz skrócić drogę z Wolskiej do Olbrachta na przykład to odżałuj 2 złote, kup jedną pod murem i zapal…

Jak tam mieszkałem niedaleko to czasem taki skrót robiłem, prosto do Pustola. Często-gęsto jakiś znicz przypaliłem po drodze, czasem postałem chwilę w zadumie nad tym i owym zapomnianym nagrobkiem.

….

Ruiny kolejowej stacji trafo przy Potrzebnej

Wieżyczka z Odolan

Przetrząsałem teren kilkanaście razy, może i więcej. Szukałem ceglanych bunkierków, schronów przeciwlotniczych, Fortu Odolany. W gęstych zaroślach, wśród spalonych i zrujnowanych altanek działkowych nie jest łatwo cokolwiek znaleźć. Nigdy nie zauważyłem tej wieżyczki. Może zlała mi się z ceglanym murem okalającym szczęśliwicką Wagonownię ?
[…]
Trzy metry dalej, już za murem, ma wkrótce powstać Stacja Muzeum. Nowoczesna, multimedialna wersja Muzeum Kolejnictwa i projekt rewitalizacji dawnej stacji postojowej. Zaplanowany jako wielki sukces z wielką pompą. Powstanie tu stacja kolejki, wreszcie będzie po co tu wysiadać. Może trochę zmyje plamę po zburzeniu parowozowni na Wileńskiej, było, nie było odrestaurujemy wartościowy, kolejowy zabytek. Muzeum tchnie nowe życie w te stare mury, no i rozsławi ten obiekt, właściwie kompletnie nieznany. Wieżyczki nikt nigdy nie zauważył, więc wyburzą ją bez żalu. Nie bacząc na fakt, że była kiedyś częścią kompleksu, który ma być wkrótce pomnikiem historii polskich kolei.