Moja Warszawa

Czytałem kiedyś takie wspomnienia Jerzego Stempowskiego o dwóch ulicach, na których mieszkał. Zwie się to „Wronia i Sienna”. Oto fragmencik:

„Ja sam, który znałem dawną Warszawę w różnych czasach, pamiętam raczej jej osobliwą, niepodobną do żadnego innego miasta aurę, gwar różnych dzielnic, postawę ludności, słowem rzeczy najbardziej zwiewne, z których dziś zostało zapewne jeszcze mniej niż z dawnych murów. Ilekroć w innych miastach trafiam na drewniany bruk, na „kocie łby” lub chodnik wyłożony kwadratowymi płytami betonu, wydaje mi się, że słyszę znów daleki gwar warszawskiej ulicy. Idąc raz w księżycową noc ku granicy, spostrzegłem w Cologny pod Genewą biały długi dwupiętrowy dom, łudząco podobny do tych, które stały kiedyś na Nowym Świecie w okolicy Świętokrzyskiej i których – zanim upadły w gruzy – nikt na pozór nie cenił. W kilka dni później przyszedłem znów do Colony, aby obejrzeć ten dom przy świetle dziennym. Domów takich jest na świecie niewiele i wszystkie zdają się pochodzić z jednego czasu. W pamięci pozostało mi sporo takich ułamków, ale czuję się niepewny, kiedy staram się je zlepić w obraz całości miasta”.

I ja już nic więcej dodać nie umiem…

0 x skomentowano… Dodaj komentarz

Skomentuj…