Dobrowoj czyści albę na komunię, albo odwrotnie

Od początku wiedziałem, że na Pragę przez Grochów się nie jeździ. Cóż zrobić, ten tramwaj był pierwszy, a mi się czekać nie chciało. Nie mam na Grochowie specjalnych znajomości, więc szansa mała, że kogoś spotkam. Jednak się stało. Problem jest w tym, że więzy koleżeńskie lubią się tworzyć na wspólnych pasjach. Tak było i tu, a widząc znajomą mordę, wiedziałem, że sprawa oprze się o bufet. Wspólna pasja. Pijaństwo.

Zaszliśmy więc w bok od Grochowskiej, bo po co ma kto widzieć. Dobrowoja, Modrzewiowa, te okolice. No i ten kolega – „ty, ty mądry jesteś w sprawy miejscowe, po co ten neon tu na winklu jest, jakoś tak, mniej więcej, od zawsze ?” Coś do komunii tu było ? Nie chyba, ja pamiętam, że magiel ?”

Po co i od czego neon ? Skąd się wziął ? To, bracie, nie jest dobry początek. Lepiej zacząć od końca.

2010 rok, nie tak znowu dawno. Michnikowszczyzna straszy nas, Polaków, katolików i konserwatystów:

Przy ul. Koszykowej 1 po dawnej pralni został jedynie PRL-owski szyld i kartka na drzwiach: „Szanowni Państwo. W związku z likwidacją pralni w sprawie odbioru pozostawionych rzeczy prosimy kontaktować się pod numerem telefonu 0 506 222 401”.

Jednak to wcale nie takie proste. – Dzwoniłam z pięć razy i cały czas włącza się poczta głosowa. Teraz jest pełna i nie można się nawet nagrać. Nie mogę odebrać swoich ubrań – skarży się nasza czytelniczka.

Pod podany numer dzwoniliśmy kilka razy. Telefon odebrała kobieta (nie chciała się przedstawić). Powiedziała nam, że wydawanie pozostawionych ubrań idzie szybko. – Problemy z dodzwonieniem się mogły być, bo odbieram telefon co parę minut – twierdzi kobieta. Cały czas zalega u niej jednak kilka sztuk. Osoby, które jeszcze nie odebrały swoich rzeczy, prosi o pilny kontakt.

– Dlaczego pralnia została zamknięta? – dopytuję.

– Proszę skontaktować się z syndykiem lub biurem – ucina rozmowę.

W biurze zakładów pralniczych telefon został wyłączony. W słuchawce można usłyszeć jedynie smutne „nie ma takiego numeru”.

Połowa maja jest wtedy. Grubo, ostro, mocne pie…nięcie. Do lata jeszcze trochę, a zostań tu bez pelysy. Tak było, bracie, tu nigdy nie żyło się łatwo.

Zakłady Pralnicze ALBA, rok zał. 1957, to jest spółdzielnia pracy, czyli ludowe przedsiębiorstwo. Było to mniej więcej tak – wujek socjalizm mógł centralnie zaplanować i wytworzyć czołg, parowóz, dwa miliony zeszytów, ale uprać prześcieradła już nie. Z kilkoma innymi drobnostkami też nie dawał rady, więc tymczasowo zezwolił na takie SP, bo ktoś to robić musiał. Po pewnym czasie spółdzielcze pralnie, z centralą przy Bobrowieckiej, zaczęły swoją ekspansję. W głównej siedzibie utworzono zakład chemicznego czyszczenia odzieży, następnie rozbudowywano i unowocześniano zakłady pralnicze. Spółdzielnia utworzyła małą sieć salonów. W kulminacyjnym punkcie posiadała 5 zakładów pralniczych i 11 punktów przyjęcia ubrań.

Alba była pierwsza z pralniami w stylu zabieganych amerykanów, że wpadasz do downtown z koszem brudów, ładujesz w bęben, się pierze, odbierasz i dalej jazda. Taki zakład był na Polnej. Zdejmowało się tam sztany, koszulę i co jeszcze było brudne, w zamian we szlafrok i czekasz. Pod koniec lat 70 wprowadzono w tej formule samoobsługę i to bylo 100% americano. Na Karmelickiej zresztą. W marketach też byli pierwsi. W temacie pranie-prasowanie/zakupy/odbiór – też. Cóż z tego ? Padli. Kamienica czeka od lat na lepsze czasy, może na rozbiórkę. Tyle, stąd neon. Może być.

„Czyli, że pralnia, nie magiel, stara sieciówka. By wystarczyło. Cwierć czy jeszcze porterek ? Z bomby ma Pani wydać? Dzięki bardzo” – rzekł mój kolega i nadał kierunek sprawie. „Ty to jednak czub jesteś. Na chuj Ci to wiedzieć?”. Po chwili: „Ty, ale te pelisy to ludziom zdali ?”

Nie wiem, czy oddali pelisy. Padli i już. Po ze dwóch godzinach już bardziej jest kwestia, czy Dobrowoj czyścił albę na komunię, czy za komuny czyściło się albę na Dobrowoja, a może na Dobrowoja w Albie można było wyczyścić albę na pierwszą komunę ? Nie wiem dokładnie, widzisz, bracie, prawda lubi być po środku. Ty lepiej mnie powiedz, którędy do domu się jedzie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
0 x skomentowano… Dodaj komentarz

Skomentuj…