Śmierć ulicy Porcelanowej

To jest taka ulica, co ja tą ulicą nie chodzę, choćby mi było po drodze. Na tej ulicy nie było bruków, nie było asfaltu, jak nią idziesz to noga kilka centymetrów w dół ci leci, jak na jakim bagnie. Nie martw się nic, nie wpadnie Ci dalej, nie wciągnie Cię. Najprawdopodobniej nigdy nie będziesz miał po co nią iść. Ta ulica od dawna nie żyje.

Gdzie leży ta ulica ? Leży na zachodnich przedmieściach Warszawy. Gdzieś tam, gdzie ziemia była gliniasta i nie jeden zrobił interes to na cegle, to na fortach, czyli w sumie też na cegle. Gdzieś w bliskim Sznajdrów i Oppenhajmów sąsiedztwie.

Hier ruht in Gott

Tu leży, spoczywa w Bogu po niemieckiemu… Zupełnie jak na co drugiej górce za niemal każdą wsią i miasteczkiem w moim kochanym ostprojsen. Zapominiane pomniki poprzednich i w sumie co się oszukiwać, prawowitych gospodarzy tych ziem. W moim Stadt jest wszystko, zapomniane poniemieckie cmentarze też, mimo że tu od zawsze jestem u siebie.

Sprawa Burmajstra, czyli bikiniarze to są ludzie tacy…

„chuliganie to są ludzie tacy,

mają w dupie dyscyplinę pracy,

jazz, boogie-woogie, boogie-woogie, jazz

A ludowa władza

do paki ich wsadza”

Chodzi o młodzieżową subkulturę miłośników jazzu z lat 50-tych, czyli bikiniarzy. Nie mam pewności co do genezy wersów zaczynających się od „chuliganie…”, bo wszystkie znane mi źródła opublikowano pod czujnym okiem czerwonego cenzora. Być może jest to jakiś propagandowy wymysł oczerniający młodzież, która nie chciała biegać w ZMPowskich mundurkach i budować ludowego szczęścia, po równo dla wszystkich, po równiej dla równiejszych. Mam za to teorię, graniczącą z przekonaniem, że sami zainteresowani podśpiewywali sobie „bikiniarze to są ludzie tacy…” dla śmiechu. Z odpowiednią dozą ironii piosenka brzmi… tak, jak potrzeba. Ludowa władza miała na pewno mniejsze pokłady poczucia humoru, bo linijka „do paki ich wsadza” nie jeden raz ciałem się stała.